1,8-2,8 min

Lalka Zuzia

Nikt mi nie wierzył, kiedy mówiłam, że to Zuzia zabiła Hanię. Mimo wszystkich moich zarzekań i napadów płaczu, nikt mi nie chciał wierzyć. Nawet jeden z policjantów zadrwił – Lalki nie zabijają ludzi; ludzie zabijają ludzi!!

Jednak nikt nie znał Zuzi tak, jak ja. Ona byłarodem z piekła. Chociaż nie zawsze była zła; z czasem taką się stała, będę za to winić Hanię. Hania była starszą siostrą, oczkiem w głowie rodziców. Zawsze na pierwszym miejscu – Hania to Hania tamto. Nikt prócz mnie nie wiedział o Hani i jej fascynacji okultyzmem. Za każdym razem, gdy tylko Hania bawiła się planszą ouija, zaczynały dziać się dziwne rzeczy.

Na początku jedynie światła migotały; z czasem pojawiły się trzaśnięcia drzwiami, dawało się słyszeć szepty w korytarzach. Kroki były słyszalne w pokojach, szafki w porannych godzinach otwierały się, a krwawe otarcia pojawiały się na całym moim ciele.

Jednak, pewnego pięknego niedzielnego poranka, Hania została znaleziona, dźgnięta nożem 13 razy. Nóż, który posłużył do zabicia Hani, został znaleziony w rękach Zuzi. Mimo podejrzen, wytykania mnie palcami, trzymałam się faktu winy Zuzi. Oczywiście, to było dla wszystkich zbyt naciąganie, żeby w to uwierzyć, ale stały strumień medium, ekspertów od spraw paranormalnych, księży, którzy przychodzili do naszego domu w ciągu dekad od śmierci Hani, potwierdziło, że coś złowrogiego czai się w domu oraz to, że Zuzia roztacza złą aurę wokół siebie.

Ludzie uwierzą we wszystko, jeśli coś pochodzi z wiarygodnego źródła. Dzięki ekspertom rodzice w końcu ustąpili i uwierzyli, że za tym wszystkim stoi Zuzia. W końcu zgodzili się ze mną, że to faktycznie Zuzia zabiła Hanię.

Czas mijał, a moi rodzice dożyli sędziwego wieku. Wyszłam za mąż i widziałam dorastanie moich dzieci. Widziałam jak oni sami zajmują moimi wnukami. Mój mąż zmarł rok temu. Zuzia była moim jedynym powiązaniem z przeszłością, teraz leży na strychu. Prawdą były słowa policjant na miejscu zbrodni – Lalki nie zabijają ludzi.

Kiedy siedzę sobie i rozważam o przeszłości, tych okropnych wydarzeniach, nie mogę nic poradzić i uśmiecham do siebie. W lustrze rozpoznaję ten sam niewinny uśmiech, który zdobił moją twarz (62 lata temu) wkładając nóż w ręce Zuzi.

Brak komentarzy