1,6-2,4 min

Coś mnie ugryzło

Obudziłem się w środku nocy z pulsującym bólem przedramienia, tuż nad nadgarstkiem.Zanim zdążyłem zapalić światło cokolwiek to było zdążyło się schować za szafką. Widziałem jedynie końcówkę ogona.Był czarny, szeroki na jakieś 2,5 centymetra, pokryty gęstym futrem. Uznałem, że to musiał to być jakiś wij albo coś podobnego.

Rzuciłem koc na podłogę i przesunąłem szafkę od ściany. Jeśli faktycznie był tu wij, to cholernie chciałem go znaleźć i zabić. Przeniosłem się tutaj w zeszłym tygodniu i nie pozwolę temu obrzydlistwu robić, co mu się podoba. Pająk czy dwa by mi nie przeszkadzałyby, w końcu łapią muchy. Nie ma możliwości, żebym dzielił dom z czymś, co ma więcej niż osiem par odnóży.

Nic tam nie znalazłem, ale wiedziałem, że nie będę w stanie zasnąć. Wyszukałem online, jak bardzo jadowite są wije. Nie byłem do końca pewien co do było, ale na pewno należało do tego samego gatunku, nawet jeśli było dużo większe. Kto wie, może to była królowa albo coś w ten deseń?

Przyjrzałem się ukąszeniu. Czarne, w środku jakaś wydzielina. Nie wyglądało na normalne ukąszenie robaka. Musiałem udać się do szpitala. Jestem taki śpiący, a szpital był tak daleko, a łóżko takie ciepłe i tak blisko...

Nagle coś się poruszyło. Ciemny koc poruszał się niczym czarny prąd rzeki. Czy to były halucynacje? Gdy się zbliżyłem, żeby to sprawdzić, nadepnąłem na coś miękkiego i odskoczyłem.To był kocyk, którym rzuciłem wcześniej. Łóżko było pokryte milionami małych szamotających się młodych wijów. Moja kolacja znalazła się na podłodze, szybko pobiegłem po moje buty.

Byłem prawie przy drzwiach, gdy poczułem coś na ręce. Popatrzyłem w miejsce gdzie czułem ten okropny, pulsujący ból. To nie było ukąszenie. One wychodzą z mojej ręki!

Brak komentarzy