1,6-2,4 min

Coś mnie ugryzło

Obudziłem się w środku nocy z pulsującym bólem przedramienia, tuż nad nadgarstkiem.Zanim zdążyłem zapalić światło cokolwiek to było zdążyło się schować za szafką. Widziałem jedynie końcówkę ogona.Był czarny, szeroki na jakieś 2,5 centymetra, pokryty gęstym futrem. Uznałem, że to musiał to być jakiś wij albo coś podobnego.

Rzuciłem koc na podłogę i przesunąłem szafkę od ściany. Jeśli faktycznie był tu wij, to cholernie chciałem go znaleźć i zabić. Przeniosłem się tutaj w zeszłym tygodniu i nie pozwolę temu obrzydlistwu robić, co mu się podoba. Pająk czy dwa by mi nie ...

1,8-2,8 min

Lalka Zuzia

Nikt mi nie wierzył, kiedy mówiłam, że to Zuzia zabiła Hanię. Mimo wszystkich moich zarzekań i napadów płaczu, nikt mi nie chciał wierzyć. Nawet jeden z policjantów zadrwił – Lalki nie zabijają ludzi; ludzie zabijają ludzi!!

Jednak nikt nie znał Zuzi tak, jak ja. Ona byłarodem z piekła. Chociaż nie zawsze była zła; z czasem taką się stała, będę za to winić Hanię. Hania była starszą siostrą, oczkiem w głowie rodziców. Zawsze na pierwszym miejscu – Hania to Hania tamto. Nikt prócz mnie nie wiedział o Hani i jej ...

1,1-1,7 min

Widziałeś mojego syna?

„Widziałeś mojego syna?” kobieta pytał rozpaczliwie starszą kobietę naprzeciwko.

„Nie, wybacz kochana” Odpowiedziała starsza kobieta.

„Widziałeś mojego syna?” kobieta zapytała miejscowego oficera policji, bardziej przerażona tym razem.

„Nie, przepraszam panią, ale zaraz poszukamy” odpowiedział oficer wyciągając radio, starając się nie patrzeć w pełne smutku oczy kobiety.

„Proszę...proszę powiedzieć, że mój syn tam jest” kobieta poprosiła przyjaciółkę, która mieszkała po sąsiedzku.

„Bardzo mi przykro Klaro, nie widzieliśmy go” odpowiedziała.

Kobieta szukała wszędzie, przeszukała każdą część ulicy, krzycząc, „Gdzie jest mój syn”. Płakała, wyrywała swoje włosy z rozpaczy. Jej sąsiedzi, z litości, ...

7-10,8 min

Moja córka zmarła w szóste urodziny. Dostałem album z jej siódmych.

Nie potrafię opisać jak się teraz czuję. To, co właśnie doświadczam jest tak odległe od normalności... Jestem prawie przekonany, że oszalałem.

Prawie.

Moja żona, Kasia, zmarła podczas porodu. Była wspaniała, zabawna, inteligentna, uparta. Kobieta, której śmiech był tak głośny, że jedzenie w restauracjach było wyzwaniem, której wzrok był tak głęboki, że wprawiał moje ręce w drżenie. Straciłem ją, kiedy urodziła naszą córeczkę - Sandrę.

Mógłbym odrzucić Sandrę za to, że odebrała to co było kiedyś moje, w sposób wyjątkowy, ale jednak moje. Za zabranie tego, co było prawdziwie i całkowicie ...